Ojciec Pio i Garabandal
Związek między sławnym stygmatykiem a wydarzeniami w Garabandal jest prawdziwy.

    23 września 1968 r ojciec Pio z Pietrelciny zmarł w opinii świętości w wieku 81 lat kończąc jeden z najbardziej niezwykłych żywotów w historii Kościoła. Jego proces beatyfikacyjny jest w toku pod auspicjami Ojca Świętego. Sławny stygmatyk, pierwszy kapłan, który nosił na swoim ciele rany Chrystusa, był godny uwagi z wielu powodów. Obok jego wielkiej świętości - „chodzącej dobroci" jak określali go jego współbracia- i stygmatów, które powodowały wielkie męczeństwo, trwające więcej niż 50 lat, ojciec Pio posiadał przeobfitość darów charyzmatycznych: wizje, wydzielanie zapachów (wyperfumowana osoba wydziela przyjemny zapach. W przypadku ojca Pio zapach pochodził z jego ran), dar uzdrawiania, dar bilokacji, czytanie w sercach i dar proroctwa. Był on także jednym z największych spowiedników Kościoła, spędzając wiele godzin każdego dnia słuchając spowiedzi ludzi, którzy przyjeżdżali z całego świata do jego klasztoru w San Giovanni Rotondo niedaleko Foggi w południowych Włoszech.

    Każdego dnia przybywali oni tłumnie, aby: po pierwsze wysłuchać jego Mszy, co było niezwykłym doświadczeniem samo w sobie, a następnie zająć kolejkę do spowiedzi, co czasami oznaczało oczekiwanie przez 2 tygodnie, by wyznać swoje grzechy pokornemu kapucynowi. On posiadał „telefon do nieba" - jak sądzono i mógł dać człowiekowi do zrozumienia jak dokładnie wygląda w oczach Wszechmogącego Boga.

    Po okresie cierpień podczas wczesnych lat jego kapłańskiego życia spowodowanych cenzurą, niedowierzaniem i oszczerstwami, jego reputacja ostatecznie wzrosła aż został uznany za żyjącego świętego - przez wszystkich od ubogiego wieśniaka aż do papieża. Z powodu opinii jego świętości i wielkich darów charyzmatycznych, bardzo poszukiwano jego rady w sprawach wymagających rozeznania i było to traktowane bardzo poważnie. A nie była to tylko kwestia jego opinii. Wierzono, że on wiedział. Dzięki Bogu, ten Jego sługa, ojciec Pio był blisko związany z wydarzeniami w Garabandal.

    Niektórzy ludzie nieprzychylnie nastawieni do domniemanych objawień, zaprzeczali związkowi między ojcem Pio a Garabandal, ale ich argumenty znikają wobec przytłaczających dowodów potwierdzających ten związek. Będąc posłusznym synem Kościoła ojciec Pio nie mógł wypowiedzieć się zanim Kościół się wypowiedział jak również dlatego, że Kościół nie wydał żadnego publicznego oświadczenia w sprawie autentyczności wydarzeń z Garabandal. To mogło dać powód do zaprzeczenia. Jednak prywatnie wśród swoich braci i wobec niektórych osobistości nie wahał się wyrażać swej wiary w te objawienia. Grupa Hiszpanów zapytała kiedyś: Czy rzeczywiście Matka Boża objawia się w Garabandal. On odpowiedział, Wciąż jeszcze pytacie o to? Jak długo oczekujecie, że będzie się Ona tam ukazywać? Ona objawia się już od ośmiu miesięcy!" [Patrz „Objawienia w Garabandal" o. Sanchez Yentura, s. 99] Następnie mamy oczywiście świadectwo Joeya Lomangino (patrz s. 14). Ale dowody związku ojca Pio z wydarzeniami w Garabandal opierają się na czymś więcej niż tylko na świadectwach ustnych.

Otrzymany list

    3 marca 1962 r do San Sebastian de Garabandal dotarł list, który nie był przez nikogo podpisany a był zaadresowany do 4 młodych wizjonerek: Conchity, Loli, Jacinty i Mari Cruz. To wydarzenie zostało zrelacjonowane przez Dr Celestino Ortiz, wspaniałego świadka wydarzeń i jest szczegółowo opowiedziane w książce Udała się z pośpiechem w góry pióra ojca Eusebio Garcia de Pesquera skąd zaczerpnięto następujący fragment:

Felix Lopez , były student Seminaria Mayor de Derio (Bilbao), który obecnie jest nauczycielem w Garabandal, przebywał z grupą ludzi w kuchni Conchity. Dziewczynka otrzymała list, którego nie rozumiała, i poprosiła go o przetłumaczenie. List był napisany po włosku i Felix po przeczytaniu go powiedział: „ Sądząc z jego stylu to może być ojciec Pio. "

Conchita spytała czy zna on ojca Pio i po otrzymaniu twierdzącej odpowiedzi, poprosiła go, aby pomógł ułożyć jej list w odpowiedzi wyrażający jej uznanie dla ojca Pio.

Po napisaniu listu, pozostawili go na stole w kuchni nie składając go. Po chwili Conchita weszła w ekstazę i odmówiła różaniec. Po powrocie do jej normalnego stanu, nauczyciel powiedział do niej :

„ Spytałaś Dziewice czy list pochodził od ojca Pio ? " „ Tak i Ona przekazała mi w sekrecie odpowiedź jaką mam wysłać do niego. "

Dziewczyna poszła do swego pokoju i powróciła z kartką papieru zapisaną ręcznym pismem. Na oczach wszystkich włożyła kartkę do koperty, która była zaadresowana przez nauczyciela do ojca Pio i zakleiła ja.

List, który przyszedł do Conchity nie posiadający podpisu, bez adresu zwrotnego, ale z włoskim znaczkiem był następującej treści:

Moje drogie dzieci,
    O godzinie dziewiątej rano Najświętsza Dziewica poleciła przekazać wam: „O błogosławione dziewczynki z San Sebastian de Garabandal! Obiecuję, że będę z wami do końca stuleci i wy będziecie ze mną podczas końca świata i później zjednoczone ze mną w chwale nieba."
    Przesyłam wam kopię świętego różańca fatimskiego, który to Dziewica poleciła mi wam wysłać. Różaniec został ułożony przez Dziewicę i powinien być rozpowszechniany dla zbawienia grzeszników i dla ochrony ludzkości przed straszliwą karą, jaką dobry Bóg może zesłać.
    Daję wam tylko jedną radę : Módlcie się i zachęcajcie innych do modlitwy, ponieważ świat jest na progu zatracenia. Oni nie wierzą wam ani w wasze rozmowy z Panią w bieli ale, uwierzą kiedy będzie już za późno.

9 lutego 1975, redakcja magazynu NEEDLES (obecnie magazynu GARABANDAL) przeprowadziła wywiad z Conchita, zarejestrowany na taśmie, pytając o niespodziewany list, o którym mówiono, że był podyktowany przez ojca Pio.

Pytanie: Conchito, czy pamiętasz cokolwiek o tamtym liście?

Odpowiedź: Pamiętam, że otrzymałam list zaadresowany do mnie i do trzech pozostałych dziewcząt: Jacinty, Loli i Mari Cruz. Zastanawiałam się nad sprawami poruszonymi w tym liście i nad tym że nie miał on podpisu. Włożyłam go do kieszeni aż do zobaczenia się z Matka Najświętszą tego dnia. Kiedy Ona objawiła się pokazałam Jej list i zapytałam kto wysłał go do nas. Matka Boża odpowiedziała, że był on od ojca Pio. Wtedy nie wiedziałam kim był ojciec Pio, nie pytałam Jej więcej.

Po objawieniu powiedziałam ludziom o liście, a obecny tam seminarzysta wyjaśnił mi kto to był i skąd pochodził ojciec Pio. Napisałam więc list do ojca Pio w którym pisałam, że gdy ojciec Pio będzie odwiedzał nasz kraj chciałabym go zobaczyć. Następnie on przysłał mi krótki list, w którym pisał: „Czy myślisz, że wyfrunę kominem?" Miałam wtedy dopiero 12 lat i nie rozumiałam jakie jest życie zakonne.

W wywiadzie przeprowadzonym przez NEEDLES, zapytano Conchitę czy pamięta o czym był ten list i chociaż nie mogła sobie przypomnieć wszystkiego, to co pamiętała zgadzało się całkowicie z tłumaczeniem załączonym w tym artykule.

Wizyta Conchity u ojca Pio.

    W lutym 1967 r Conchita przybyła do Rzymu wraz ze swoją matką, hiszpańskim księdzem, ojcem Luisem Luna, profesorem Enrico Medi i księżną Cecile de Bourbon-Parma. Conchita została wezwana przez kardynała Ottaviani, prefekta Świętego Oficjum, które teraz nazywa się Świętą Kongregacją do spraw Doktryny Wiary. To podczas tej wizyty Conchita miała prywatną audiencję u papieża Pałwa VI, na której było obecne tylko 5 osób wraz z papieżem. Wiemy to dzięki wiarygodnemu świadectwu profesora Medi, późniejszego prezydenta Europejskiego Stowarzyszenia ds. Energii Atomowej i przyjaciela papieża, który był jednym z tych pięciu osób.

    Ponieważ Conchita musiała czekać dzień zanim miała się spotkać z kardynałem Ottaviani, profesor Medi zasugerował, aby pojechali zobaczyć się z ojcem Pio w San Giovanni Rotondo, ponieważ mieli dodatkowo trochę wolnego czasu.

    Oto jest sprawozdanie samej Conchity z tej wizyty zaczerpnięte z wywiadu z magazynu NEEDLES z 1975 r:

... Wszyscy zgodziliśmy się i pojechaliśmy wypożyczonym samochodem profesora Medi do klasztoru. Przybyliśmy około dziewiątej godziny wieczorem i powiedziano nam, że nie możemy widzieć się z ojcem Pio aż do następnego ranka, do jego Mszy Św. o godz. 5.00. Przed Mszą Św. ojciec Luna i profesor weszli do zakrystii. Profesor Medi później opowiedział mi co się tam wydarzyło. Powiedział, że ojciec Luna powiedział ojcu Pio, że księżniczka z Hiszpanii jest tu, aby się z nim zobaczyć. Ojciec Pio powiedział do ojca Luna: „Nie czuję się zbyt dobrze i będę mógł zobaczyć się z nią dopiero później w ciągu dnia ". Profesor Medi powiedział: „Jest jeszcze jedna pani, która chce się z tobą zobaczyć. Conchita chce cię widzieć. Ojciec Pio zapytał, Conchita z Garabandal? Profesor odpowiedział Tak. Ojciec Pio powiedział więc: „ Przyjdźcie dziś rano o ósmej. "

    Kiedy przybyliśmy zaprowadzono nas do małego pokoju, celi, w której znajdowało się j e dno łóżko, fotel i mały stolik. Zapytałam ojca Pio czy to jest jego pokój i czy śpi tutaj a on odpowiedział: O nie, nie możecie zobaczyć mojego pokoju. To jest bogaty pokój. Wtedy nie uświadamiałam sobie jak świętym człowiekiem był ojciec Pio, tak jak to wiem dzisiaj, Byłam wtedy bardzo młoda. Miałam dopiero 16 lat.

Oto dalszy fragment wywiadu z magazynu NEEDLES:

Pytanie: Kto był w tym pokoju z tobą?
Odpowiedź: Tylko moja matka, ojciec Luna, i kapłan z klasztoru, który mówił po hiszpańsku i robił wiele zdjęć. Nie pamiętam żeby księżniczka i profesor byli w pokoju.

Pytanie: Możesz powiedzieć o czym rozmawiano podczas waszej wizyty u ojca Pio?
Odpowiedź: Pamiętam niewiele. Pamiętam że kapłan który robił zdjęcia poprosił o pozwolenie ojca Pio a ojciec Pio odpowiedział „Robisz zdjęcia już odkąd weszliście."
    Pamiętam że miałam krzyżyk pocałowany przez Matkę Bożą , i powiedziałam do ojca Pio „ To jest krzyż pocałowany przez Matkę Bożą. Czy pobłogosławiłbyś go? On wziął krzyż pocałowany przez Matkę Bożą i położył na dłoni swojej lewej ręki, na stygmacie. Następnie wziął moją rękę i położył na swojej dłoni zaciskając palce na mojej ręce, a swoją prawą ręką pobłogosławił moją rękę i krzyż. Zrobił to samo dla mojej Matki kiedy go poprosiła: „Czy mógłbyś pobłogosławić ten różaniec, pocałowany przez Dziewicę?" Klęczałam przed nim przez cały czas jaki tam byłam. On trzymał moją rękę z krzyżem podczas gdy mówił do mnie.

    Kapłan który robił zdjęcia Conchity z ojcem Pio żyje nadal w San Giovanni Rotondo. Był on tutaj w Stanach Zjednoczonych kilka lat temu propagując proces beatyfikacyjny ojca Pio i odwiedził Conchitę w jej domu. Ponieważ proces jest teraz w toku, zakonnicy niechętnie udostępniaj ą kopie tych zdjęć, widocznie dlatego, że objawienia z Garabandal nie zostały jeszcze uznane przez Kościół. O tych zdjęciach wspomina też inny zakonnik z San Giovanni, który widział je i opowiedział o tym jednemu z naszych redakcyjnych kolegów, uczestniczącemu w pielgrzymce w 1987 r sponsorowanej przez Nowojorskie Centrum Garabandal, która zatrzymała się w klasztorze. Nie trzeba dodawać, że te zdjęcia są ważnym dokumentem, który świadczy o spotkaniu Conchity z ojcem Pio.

Ojciec Pio i cud

    Związek ojca Pio z wydarzeniami w Garabandal osiąga swój szczyt w przywileju jaki został udzielony ojcu Pio, przywileju jaki otrzymała tylko jeszcze jedna osoba. Ojcec Pio zobaczył wielki cud zanim umarł. [Tylko ojciec Luis Andreu S. J. w nocy 8 sierpnia 1961 r zobaczył cud, kiedy obserwował wizjonerki w ekstazie znajdujące się przy sosnowym lasku na urwisku otaczającym wioskę Garabandal. Następnego ranka zmarł w drodze do domu.]

    Jedno z proroctw pochodzące od Matki Bożej z Garabandal dotyczące cudu mówiło o tym, że Ojciec Święty zobaczy cud z miejsca, na którym będzie się znajdował a także, że ojciec Pio ujrzy ten cud. Kiedy sławny stygmatyk zmarł we wrześniu 1968 r., Conchita była zakłopotana dlaczego proroctwo pozornie się nie spełniło. Miesiąc później jej wątpliwości rozwiały się - otrzymała cenną pamiątkę po ojcu Pio Oto relacja z tego wydarzenia:

    16 października 1968 r Conchita otrzymała telegram z Lourdes, który był podpisany przez kobietę z Rzymu, którą Conchita znała. Telegram zapraszał ją do odwiedzenia Lourdes aby otrzymała list zaadresowany do niej od ojca Pio. Ojciec Alfred Combe i Bernard L'Huilier z Francji byli wtedy we wiosce i zgodzili się zawieść Conchitę i jej matkę do Lourdes. Wyruszyli tamtej nocy. W pośpiechu Conchita zapomniała paszportu. Kiedy dotarli do granicy, byli tam przetrzymywani przez 6 godzin i tylko dzięki otrzymaniu specjalnego paszportu podpisanego przez wojskowego komendanta Irunu, mogli wjechać do Francji.

    W Lourdes spotkali emisariuszy ojca Pio z Włoch, wśród których był ojciec Bernardino Cennamo, O.F.M. Ojciec Cennamo w rzeczywistości nie był z San Giovanni ale z innego klasztoru. Był on jednak znany przez ojca Pio i ojca Pellegrino, ten ostatni był tym, który opiekował się ojcem Pio w ciągu jego ostatnich lat i który przetłumaczył notatkę zamieszczoną na stronie 13, która była podyktowana przez ojca Pio dla Conchity.

    Ojciec Cennamo powiedział Conchicie, że nie wierzył w objawienia w Garabandal aż ojciec Pio powiedział mu aby dal jej welon który będzie zakrywał jego twarz po śmierci. Ona zapytała ojca Cennamo „ Jak to jest, że Dziewica powiedziała mi, że ojciec Pio zobaczy cud a on umarł?" On odpowiedział: „On widział cud przed śmiercią. Powiedział mi to osobiście."

    Kiedy Conchita wróciła do domu z Lourdes zdecydowała, że napisze o całym wydarzeniu do przyjaciela w Madrycie. Znów cytujemy Conchitę z wywiadu w NEEDLES z 1975 r:
... Miałam przed sobą welon podczas pisania gdy nagle cały pokój wypełnił zapach. Słyszałam o zapachu ojca Pio ale nigdy nie zwróciłam na to większej uwagi. W pokoju tak intensywnie pachniało, że zaczęłam płakać. Pierwszy raz doświadczyłam czegoś takiego. Wszystko to wydarzyło się po jego śmierci.

    Jak już wspomniano proces beatyfikacyjny ojca Pio jest w toku (red.: ojca Pio beatyfikowano 2-go maja, 1999-go roku) i wydaje się pewne, że któregoś dnia zostanie on kanonizowanym świętym. Wielu wierzy, że nastąpi to wkrótce. Również wygląda na to, że ojciec Pio zostanie jedną z największych postaci w historii Kościoła, człowiekiem niezrównanym w swoim czasie. Nie jest też bez znaczenia, że ten niezwykły syn Św. Franciszka tak bardzo oddany Matce Bożej, który pracował tak długo i ciężko w Bożej winnicy dla dobra dusz, jest nieodwołalnie związany z objawieniami w Garabandal.

*****
Artykuł napisany przez Barrego Hanratty.